Ciężko czasem zebrać ludzi do RPG. A jak mawiał Piotr „Narrator Baldura” Fronczewski: „Przed wyruszeniem w
drogę należy zebrać drużynę.” Świadczą o
tym moje ostatnie sesje.
Pierwsza z nich była stworzona na szybko. W zasadzie miałem
tylko ciekawego antagonistę Dropbeara(czyli drapieżnego kuzyna misia koala).
Szybko powstał szkic liniowej dość przygody. Początek wakacji sprawił, że
zostałem z jednym graczem. Mimo wszystko było dość brawurowo i nie zabrakło
miejsca na improwizację i przygoda dobrze wpasowała się w ogólny zamysł i
wydarzenia kampanii.
Kolejna sesja to eksplozja i totalna nowość u mnie jako MG.
Zapowiedziało się bowiem pięciu graczy(powrót starej gwardii-hehe). Zjawiło się
czterech ale to i tak rekord: ) Tutaj już mały odskok od wydarzeń kampanii,
zresztą ciężko by tak nie było, gdy musiałem zrobić 3 nowe postaci. O
problemach z dopasowaniem czasu do ludzi
świadczy fakt, że dwóch graczy zmyło się przed końcem sesji przez co finał nie
był może zbyt emocjonujący. Ale sam fakt pokonania ducha biurokracji i
odkrywania kolejnych dzikich pięter PUK-u chyba był całkiem emocjonujący.
Ostatnia zakończyła się przed chwilą i była niejako
kontynuacją poprzedniej. Główny antagonista zginął, jednak pozostawił po sobie
kolejne problemy dla postaci. Graczy mieliśmy 3 w tym tylko 2 uczestniczyło w
poprzedniej sesji. Zagmatwane prawda? No ale dało radę. Zdecydowałem się na
pełen akcji finał(a może i całą sesję) skoro poprzedni był ubogi. Szkoda tylko,
że na etapie kreacji przygody nie wiedziałem, z kim do końca będę grać. Potem
było już za późno i w wyniku tego dwóch śledczych i salonowiec mieli zmierzyć
się z Mr.King’iem na wieży zegarowej Tall Toma w trakcie trwania regat
wiwernowych, które oglądała sama królowa Tytania. No cóż… było ciężko, ale
dzięki mechanice i kreatywności graczy jakoś przetrwali.
Pewnie mógłbym im uprzykrzyć
życie jeszcze bardziej, ale nie było chyba sensu:P
A co dla MG-wannabie? Wyczytałem kiedyś o takiej technice,
która wg. Mnie świetnie sprawdzi się w Wolsungu. Może nie opisałem tego jakoś
najlepiej na świecie, ale wykonaniu na początku sesji Openingu/ Czółówki(takiej
jak na filmach) to naprawdę świetny pomysł. Przyjmijmy, że kampania to sezon
serialu, a sesja to odcinek. Na początku sesji przypominacie wydarzenia które
miały miejsce do tej pory. Później włączacie odpowiednią muzykę(ja
wykorzystałem opening z Hellsinga) i zaczynacie opisywać sceny z sesji
poprzednich, a także przyszłych(w miarę nie spojlując). Oczywiście te
najbardziej pełne akcji i ciekawe sceny. U mnie było z tym trochę śmiechu
zwłaszcza gdy pojawiły się napisy WOLSUNG s01e10. Ale dość powiedzieć, że kiedy
po sesji puściłem utwór „Shine”(ending hellsinga) gracze sami zaczęli opisywać
sceny dziejące się po sesji. Taki swoisty Epilog. Bardzo jestem z nich dumny:D
W każdym razie mechanika W jest specyficzna. Tzn. podoba mi się, ale przydałyby się chyba jakieś szlify, albo (taki apel do twórców) jakiś spis przykładów z sytuacjami nietypowymi, czy coś. Czasem, aż dziwi ile zasad trzeba improwizować. Nie wiem, czy tylko ja mam takie odczucia?
Następna sesja może już niedługo. Jeśli dobrze pójdzie…
Czyżby nie poszło dobrze?
OdpowiedzUsuńHmm na to wygląda:/ Nie ma co pisać:P Ale jeśli potrzebny update to:
OdpowiedzUsuń-grałem znów w Neuroshimę, ale ten system nie wprowadza żadnej frajdy w graniu. Rozumiem, że ciężkie czasy itp, ale moja postać znów stała się bezużyteczna w jakiejś 1/6 rozgrywki...
-Prowadziłem też Evernight na Savage Worlds'ach, ale za słabo dopasowałem gotową przygodę do początkujących postaci i całe zasoby siłowe niemalże wyczerpali w walce ze stadem szczurów.(możliwe, że szło im kiepsko, bo źle odczytałem zasady obrażeń-dopiero potem stwierdziłem czytając podręcznik, że trochę niejasno to opisane) Potem jeszcze ktoś musiał wyjść więc już nie było sensu dalej prowadzić.
-U znajomych graliśmy w Osadników z Catanu i polecam wszystkim tą gierkę:):):)
-Zbieram siły i graczy na kampanię Evernighta. Tylko potrzebuję do tego ludzi, którzy w pewien sposób obiecają, że będą się pojawiać regularnie na sesjach. Bo nie widzę tej kampanii z tylko jednym czy nawet dwoma graczami.