Kolejna sesja z zamysłu miała być sesją salonową. Ale jak to
wykonać? W końcu większość graczy przychodzi na sesję, by zabijać potwory,
unikać pułapek i zdobywać PDki na rozwój swoich bezcennych podopiecznych. Ale
wystarczy chwila namysłu i coś się da wymyślić.
Zacznijmy od nakreślenia fabuły. Bohaterowie wracają po
wielu miesiącach podróży do posiadłości. Miała zostać wyremontowana w trakcie
ich nieobecności. Cała wieś uprzedzona o ich powrocie organizuje
przyjęcie-niespodziankę z okazji powrotu i ukończenia prac remontowych. Poza
burmistrzem na przyjęciu obecne było także kilka znanych osobistości ze świata
sztuki/kultury, które właśnie przebywały w miejscowości na urlopie. Sławna,
starsza, wścibska pisarka; nieco szalony, malarz-kobieciarz; ekscentryczna,
blada „dama w czerni” z dalekiego Czarnoborza. Jeden z bohaterów jako
właściciel nie może dopuścić do wybuchu najmniejszego skandalu na tym
przyjęciu.
No dobrze, ale co dalej? Do skandalu może dojść na różne
sposoby. Gospodarz nie umie korzystać z odpowiednich sztućców, podpity oficer
robi nieprzyzwoite uwagi, bycie nie miłym wobec wścibskiej staruszki, która
siedzi tuż obok, potknięta kelnerka upuszczająca tacę na sławne osoby, wyszła
na jaw jakaś podła plotka na temat jednego z gości. Takie problemy postawiłem
przed swoimi graczami.Ale oczywiście można wymyślić tonę innych rzeczy. W
większości proste testy(ST 15), lub testy przeciwstawne. Jednak nie chodzi o
to, by sesja padła z powodu jednego rzutu. W planach była konfrontacja
społeczna z najważniejszymi osobistościami pod koniec sesji. Coś w rodzaju
pożegnania gości. W której za każdy ‘plusik’(czyli każdy zdany wcześniej test)
mieliby +1 do rzutów w tej konfrontacji.
[U mnie do konfrontacji nie doszło z braku czasu i przez to że nie chciałem
sztucznie przedłużać sesji. Na pewno wygraliby tą prostą konfrontację i raczej
by ich znużyła na koniec. A emocji mieliśmy sporo i wystarczająco:)].
A skąd te emocje? Po pierwsze wywiązał się ciekawy wątek w
którym „dama w czerni” była podejrzewana przez bohaterów o bycie wampirem(czy
słusznie, czy nie-może kiedyś rozwiniemy ten wątek). Co więcej nieustannie
romansowała/chciała zjeść jednego z nich. Póki co nic z tego nie wyniknęło, ale
jeszcze wiele sesji przed nami. Po drugie: no cóż postanowiłem iść zgodnie z
duchem Wolsunga. „Jeśli niewiele się dzieje wpada przez ścianę parowy golem”.
Tu akurat golema nie było, za to nagle gaśnie światło, burmistrz pada trupem.
Od razu zaznaczę, że nie chciałem wielkiego śledztwa, więc kilka testów
spostrzegawczości, analizy + fakt, że gracze zainteresowali się czemu światło
zgasło i ogólnie myśleli w dobrym kierunku pozwoliło pchnąć akcję dalej. Dodam
tylko, iż pomyśleli o truciznie, gdyż burmistrz cały czas jadł i pił. W każdym
razie trup to trup, czyli emocje. Po pewnym czasie spadł żyrandol z kawałkiem
sufitu-kolejny ‘parowy golem’. Okazało się, że nie cały dom został
wyremontowany. Nikt nie miał pojęcia o istnieniu poddasza, na którym zalęgły
się harpie. Po odnalezieniu drogi na górę, całkiem prosta ale równie ciekawa
konfrontacja-walka z harpią wiedźmą i jej młodszymi siostrami kończy przygodę. Ponieważ latające brzydactwa
lubią składować w gniazdach świecidełka(jak to kobiety) pozwoliłem graczom
wybrać 1 gadżet spomiędzy jaj i
wszechobecnej zielonej breji pochodzenia „harpiowego”. W między czasie gracze
domyślili się, że to właśnie ta breja przesiąkła przez sufit i kapiąc do
kieliszka burmistrza zabiła go.
Jak widać da się zrobić Salonową sesję, która nie będzie
polegała wyłącznie na odgrywaniu które swoją drogą jest chyba najcięższą- ale i
jedną z ważniejszych- sprawą w tych całych RPGach. Nie mówię, że nie było wcale
odgrywania, o nie! Trzeba było jakoś pokazać i podbitego oficera i tajemniczą
wampirzycę wciąż rzucającą aluzję do picia krwii. Może nie jestem w tym super
mistrzem, ale na pewno nie było źle. Gracze też nie pozostawali w tyle pod tym
względem. Nadmienię tylko, że gracze kojarzą BNów którzy pojawili się raz na
sesji sprzed pół roku, więc chyba ‘sprzedaję’ tych BNów całkiem nieźle:P Aha i
pamiętają ich czasem lepiej ode mnie<facepalm>.
Z mechanicznego punktu widzenia to trochę już olewam te
zasady. W walce z harpiami jeden bohater strzelał ze swego pistoletu, drugi
strzelał zdjęcia, by oszołomić wroga. Nie widziałem zbytniego powodu by na siłę
dorzucać modyfikator +5 za test spoza konfrontacji-wtedy chyba nic by nie
zdziałał. Tak samo nie uważam, żeby w tym wypadku przejście do drugiej linii
miałoby ‘kosztować’ jedną kostkę. Jakoś się tym nie przejmowałem i dobrze mi z
tym:P Co do wyboru odpowiednich umiejętności to miałem tylko problem przy
rzucie za… „opanowanie” w Wolsungu Opanowanie to tylko atrybut i powinien być
łączony z jakąś umiejętnością jeśli się nie mylę. Najbardziej pasującą byłaby
umiejętność Odwaga. Choć nie jestem do niej 100% przekonany.
W kolejnym poście co nieco o stronie technicznej tej sesji
czyli nie skończonej makiecie i ”plaskaczach”.