-czyli zasady miedzi

Dotyczy gier fabularnych. Większość tekstow zapewne oparta na mechanice i świecie polskiego systemu RPG Wolsung: Magia Wieku Pary.

piątek, 4 maja 2012

Wolsung Volume 5 and 6

Wolny czas sprzyja sesjom. Tak też było z tegoroczną majówką. Okazała się ona także być łaskawa względem ilości graczy. Dołączył Dawid(myślę, że już na stałe) były DDkowiec. Czasu wiele nie mieliśmy zwłaszcza, że trzeba było stworzyć nową postać.

Sesja planowana była na dwa razy dłużej i skończyliśmy w połowie, ale wyszło to na dobre, bo gracze zaskoczyli mnie tak, że nie do końca wiedziałem co zrobić. A wyglądało to tak: Wymyśliłem sobie preludium, w którym gracze dokonują wymiany z tajemniczym jegomościem. Wyglądało to tak, że dostają kasę za coś niewielkiego. Następnie akcja przeniosła się wstecz do momentu zawiązania akcji. Ktoś próbował okraść bohatera z pewnego przedmiotu(zapewne magicznego) zdobytego na poprzedniej sesji. Wiedziałem, że udadzą się na spotkanie ze zleceniodawca kradzieży. Nie przewidziałem jednak tego, że mogą zechcieć ukryć w bezpiecznym miejscu ów przedmiot i dopiero pojść na spotkanie. Tak… Sam bym tak zrobił, więc czemu na to nie wpadłem? A może wpadłem, ale w trakcie przygotowań zupełnie zapomniałem o tym szczególe? Grunt, że nie pozostawiło to jakiegoś wielkiego niesmaku. Morał z tego taki, że planując futurospekcje warto upewnić się, że tak na pewno będzie wyglądała. No, chyba że chcemy pokazać jak wielki wpływ mają Bohaterowie na Los w świecie gry. To też ciekawy koncept.

Co do ilości graczy to na pewno ożywia to sesję. W wielu poradnikach, które wpadły mi w ręce w ostatnim czasie pisano, by słuchać co gracze mówią. I to rada godna polecenia. Mają tysiące pomysłów i warto improwizować i wprowadzać je w życie. Aha, no i ma się chwilę czasu by pozbierać myśli, kiedy oni gadają. Zauważyłem też dużą różnicę w balansie postaci moich graczy. Być może to zasługa większego doświadczenia jednej z nich, doboru konfrontacji, a może po prostu losowości gier fabularnych. Ale przecież taka ich uroda. Może przez pewien czas chojniej będę rozdawać PD drugiemu graczowi, by choć trochę wyrównać możliwości postaci.

Przygoda w slavijskim mieście "Ściek"
Ponieważ Dawid wyrósł na DD i gdzieś w trakcie sesji zapytał mnie o bitewniaki, na następną sesję przyszedłem przygotowany. Wydrukowałem siatkę formatu A4 z hexami (warto zajrzeć na http://www.dungeoneering.net/ ), wyjąłem figurki z planszówki „Dracula”, a także kartonowe figurki i karty z „Dungeoneer” do oznaczania znaczników w trakcie konfrontacji (na marginesie w końcu się ten Dungeoneer do czegoś przydał). Muszę powiedzieć, że sesja na tym zyskała. Co prawda Wolsung nie jest może tak taktyczny jak DD, czy bitewny WH4k ale o wiele łatwiej wyobrazić sobie i ogarnąć wszystko za pomocą figurek. Brakowało zasad szarży(chyba, że jest gdzieś taki atut, albo manewr) ale od razu większe znaczenie miał ruch postaci i odrzucanie kości, by wykonać inne akcje niż tylko „To ja go ciacham.” Pracuję też nad jakąś efektywną mini-kartą postaci dla antagonistów, bo jakoś ten podręcznikowy bestiariusz taki średnio wygodny. Wystarczy test odwagi i już muszę wymyślać wartość Opanowania, bo nie jest przewidziana. Poza tym wpałczanie zdolności antagonistów też nie jest wygodne a trzeba też o nich pamiętać. Może za jakiś czas będę miał je w małym palcu, póki co zapisuje je sobie skrótowo, bo bym zwariował:P

Druga sesja była praktycznie zbitką konfrontacji jedna za drugą. A więc powinna być z założenia liniowa do bólu i średnio wymagająca. Może i liniowa, ale pare razy sam zdziwiłem się przebiegiem konfrontacji. Możliwe, że część tych elementów nie miałaby miejsca, gdyby nie cała zabawa z figurkami. Kiedy łatwiej jest sobie coś wyobrazić, łatwiej wymyślić nowe, ciekawe rzeczy. A więc zero odpoczynku dla postaci, w dodatku marne rzuty graczy i dobre MG co uczyniło sesję niesamowicie emocjonującą. Że nie wspomnę o tym jak w drugim etapie pierwszej konfrontacji antagonista otrzymał Jokera jako inicjatywę i dobił jednym ciosem drużynowego Ryzykanta. Nasz Śledczy-Dziennikarz miał ciężki orzech do zgryzienia. Początkowo próbował oszołomić przeciwnika fleszem aparatu co (o ironio!) skończyło się krytycznym pechem, a więc musiał bardzo szybko przyswoić sobie zasady działania sześciostrzałowca swego nieprzytomnego kolegi.

Ostatnią już chyba rzeczą, którą zauważy… która dopiero na poważnie do mnie doszła to fakt, że mistrzowanie jest ciężkie. Myślałem o tym, by nie przejmować się wielce szczegółowymi zasadami, ale w trakcie sesji wychodzą czasem takie sytuacje, w których nawet najwięksi miłośnicy-życia-w-zgodzie-z-oficjalnymi-rozwiniętymi-zasadami mieliby problem. Jakiej umiejętności użyć? Czy antagonista wprowadzając mecha w którym siedzi w drgania, by strącić stojacego na nim bohatera używa walki czy raczej techniki? Czy w pościgu na parocyklu brać w ogóle pod uwagę wcześniejszą utratę kondycji przez bohatera? Prowadzi to do zasad tworzonych na szybko, co też nie jest czymś złym, ale zaburza trochę pewność siebie MG.

Jednak jeszcze jedna ciekawostka. Jak na tak mało rozbudowaną sesję znalazło się też miejsce na improwizację. W planach była króciótka konfrontacja społeczna na koniec z kontablem policji. W trakcie gry stwierdziłem, że będzie ciekawiej jeśli będzie to kobieta. Kiedy gracze przekonali ją do swej niewinności-co zresztą specjalnie nie było trudne-zaprosiła ich na dalsze, wieczorne przesłuchania na posterunku, zanim MG zdążył ugryźć się w język. Nie chciałem bowiem ciągnąć tych wątków i rozmów w nieskończoność. Ale po chwili stwierdziłem, że takie przesłuchanie to dobry pomysł! Pamiętacie te karty z Dungeoneera? Wygląda to tak, że karta przedzielona jest na dwie części zieloną i czerwoną a na każdej z nich liczby od 1-10. Idealna sprawa do wyznaczania znaczników. O ile w trakcie konfrontacji używałem czerwonej części bardziej kojarzącej się z utratą „HPków”, teraz użyłem zielonej. Położyłem zielony żetonik na jedynce u każdego z graczy. W miarę jak zdradzali szczegóły z minionych wydarzeń funkcjonariuszce- przesuwałem go coraz wyżej symulując ilość punktów doświadczenia jakie gracze otrzymają po tej sesji. Raz także cofnąłem żetonik za wyjątkowo głupi komentarz, którego już na szczęście nie pamiętam. Nie wiem, czy wtedy gracze wiedzieli o co chodzi(i czy w ogóle zwracali na to uwagę). Jedno jest pewne- w przyszłości będą wiedzieć i nie będzie durnych komentarzy, od momentu kiedy żetonik pojawi się na zielonym polu:)

Podsumowując:
-Chyba idzie mi coraz lepiej
-Pojawiają się jednak wciąż nowe wyzwania
-Które sprawiają, że jest coraz ciekawiej
-Mamy drugiego stałego gracza

1 komentarz:

  1. 5 minut temu przeglądarka usunęła mi komentarz który właśnie miałem wysłać. Czytelników ominie więc cała masa wypocin MG u progu emerytury, gdyż naprawdę nie mam sił i czasu odtwarzać tego tekstu. Podsumuje tylko tekst zagubiony gdzieś w binarnym mroku sieci:

    > Z pewnością idzie Ci coraz lepiej.
    > Fajny myk w wykorzystaniem przesłuchania do wyznaczenia PD.
    > Gratuluje drugiego Gracza.
    > Nigdy, przenigdy nie trać pewności siebie jako MG - Twoje słowo ma być twardsze od stali:)

    OdpowiedzUsuń