-czyli zasady miedzi

Dotyczy gier fabularnych. Większość tekstow zapewne oparta na mechanice i świecie polskiego systemu RPG Wolsung: Magia Wieku Pary.

piątek, 30 grudnia 2011

Rozpędzona lokomotywa

Zacznę od statystyk(jak powiedziałby dyrektor jednego ze szczecińskich LO):

2ga z kolei sesja(hurra!)
2 graczy(w tym 1 ze starej grupy RPG)
3 konfrontacje
4 godziny grania +1 na krecje postaci Daerala
miliard przerzutów ze strony MG:D

Tym razem zdecydowałem się na gotową przygodę autorstwa RINCEWIND’a pt. NOC PODARKA. Pewnie dlatego przygotowanie do niej zajęło mi dużo mniej czasu. Albo z tego względu, że go po prostu nie miałem:P

W międzyczasie rozwiązał się(częściowo) problem przepakowanych bohaterów. Chyba głównie dlatego, że doczytałem się, iż karty można zagrywać tylko gdy mamy uzasadnienie fabularne ‘z archetypu’. Wcześniej po prostu dodawaliśmy modyfikatory za karty.
Dalej nie wiem co począć z podbiciami. Nie można zazwyczaj przy podbiciu zabierać dodatkowego znacznika, bo to oznaczałoby, że gracz posiada atut ‘Silny cios’.Opisany bodajże na 55str. PG. Ale wciąż jestem na tropie tego tematu:P
Pozostałe niejasności mechaniczne rozwiązywałem na bieżąco kierując się zdrowym rozsądkiem.

Sesja była bardziej filmowa.
W pierwszej konfrontacji, gdy okazało się, że parowe sanie straciły woźnice Bogusław Sprzykrz znany i dzielny Zabijaka(Ryzykant) przeszedł po wąskiej półce na bocznej ścianie sań na ich przód i przejął stery. W tym czasie Detektyw(Śledczy) Mateusz Panećko (czy dobrze pamiętam nazwisko?) na tyłach sań odpędzał wściekłe wilki celnymi kopniakami.
Druga konfrontacja(walka) pełna była wzlotów i upadków po obu stronach. I pełna także uczestników. 11 walczących postaci w tym 2 graczy, 3 statystów po stronie BG, 1 wódz statystów i 5 statystów po stronie… ‘zła’:P
Ostatnia konfrontacja to dyskusja, której się obawiałem, a jednak dzięki rozgarniętym graczom, oraz radom od Gamer Mike’a(komentarz pod poprzednim postem) udało się bez problemowo, a nawet dynamicznie przeprowadzić. Dobrze jest wyobraźić sobie co strony chcą osiągnąć i w jaki sposób(zastraszanie, blef, perswazja itp.). Również temu niebrakowało efektywności: Bogusław, aby zastraszyć rywala oddał strzał ostrzegawczy, który zrykoszetował od poręczy fotela na którym siedział przeciwnik i zdmuchnął mu z głowy czapkę.
Takie rzeczy tylko w Wolsungu:D

Podejrzewam, że minie trochę czasu przed następną sesją, zwłaszcza, że zbliża się inna ‘sesja’. Dlatego zebrałem wywiad na temat: „co poprawić?”
A ten niewdzięczny gracz Toma$h, zamiast się cieszyć, że ma możliwość pograć w tak znakomitym gronie nakazał MG bardziej starać się wczuwać w język epoki i bardziej opisywać przyodę. A co to ja Eliza Orzeszkowa? No ale niech mu będzie w końcu to tylko wpłynie na lepszą zabawę Pozostały czas poświęce na doskonalenie mechaniki, teraz gdy wiem jak działa ‘w praniu’ zapewne inaczej spojrzę na niektóre rozdziały/zasady itp.

To tyle, Szczęśliwego Nowego Roku i w ogóle google…

PS. Daeral jutro znów wyjeżdża, ale może uda się skołować jednego a może nawet dwóch innych graczy.

środa, 28 grudnia 2011

Pojedynek

W razie gdyby ktoś nie wiedział o co chodzi w tym Wolsungu polecam filmik.

http://www.youtube.com/watch?v=uCP2qbHDGIs&feature=player_embedded#!

wtorek, 27 grudnia 2011

Podstawowe wskazówki i wrażenia

Gdy przygotowywałem się do prowadzenia szukałem wielu wskazówek dla początkujących MG. Niestety większość z nich dotyczyła raczej wyższego wtajemniczenia mistrzowania lub z kolei wydawały się zbyt oczywiste i przez to niepotrzebne.

Dlatego po pierwszej sesji chcę przedstawić to, co wg mnie może komuś pomoże. A jeśli nie to chociaż usystematyzuje sobie to, o czym warto pamiętać. Dodam tylko, że część z oczywistych wskazówek, które gdzieś wyczytałem okazała się mieć tzw. ‘drugie dno’. Zupełnie inaczej brzmią, gdy już zastosujemy je w praktyce.

1. Obawiałem się duetu (jeden MG, jeden gracz). MG skupia na sobie całą uwagę, nie ma interakcji/rozmów pomiędzy graczami, które dają MG chwilę wytchnienia. Niepotrzebnie. Jeśli tylko gracie z dobrym znajomym, który nie jest zarozumiałym wytykającym błędy dupkiem- dacie radę.

2. Zasłona dla MG w postaci (chociażby) laptopa dodaje +5 do pewności siebie. Pomijam, że mamy przed sobą ekran na którym możemy umieścić wszystkie niezbędne nam informacje, skróty zasad, generatory nazw, itp.

3. Dobrym… GENIALNYM pomysłem jest przygotować parę imion+nazwisk obojga płci. To jedna z tych „oczywistych” wskazówek, ale zastosowałem ją i wierzcie mi to naprawdę pomaga. Warto rozpatrzyć nazwiska z różnych rejonów geograficznych/ras itp.(w przypadku Wolsunga-z różnych państw). Na pierwszą sesję przygotowałem nazwiska alfheimskie(angielskie) oraz akwitańskie(francuskie), gdyż tam właśnie miała dziać się akcja przygody. Dzięki temu bez problemu wprowadziłem do gry około 5 NPCów. Szkoda, że nie wypisałem sobie nazwisk z innych państw, bo kolejny NPC był obcokrajowcem. Ale wymyślić na szybko jedno nazwisko to zawsze łatwiejsza sprawa, niż wymyślić 6:)

4. Zanim coś powiesz zastanów się trzy razy. Ja zastanowiłem się tylko dwa i zamiast nazwać akwitańskiego kupca Jean-Pierre, dałem mu na imię Bob(znajdowało się na liście wolnych imion(ale alfheimskich).

5. Radzę odpuścić sobie multi językowe przygody. Nie na próżno w wielu systemach Fantasy istnieje język ‘wpólny’, ‘staroświatowy’, czy ‘ogólny’. Prędzej, czy później sami pogubicie się. No chyba, że wcześniej zarwiecie parę nocy, by ustalić, kto mówi w jakim języku i jak to wszystko pogodzić.

6. Kolejny punkt powiązany jest z punktem 5. Wielokrotnie zdarzyło się, że zapominałem jakoś ciekawie opisać postać, albo jakieś szczegóły dodawałem później np. po minucie rozmowy z danym NPC. Dlatego myślę, że zanim zaczniemy jakąkolwiek interakcję z postacią, czy obiektem, lub nawet zanim zaczniemy to opisywać warto najpierw samemu zwizualizować sobie tą postać/przedmiot/obiekt we własnej wyobraźni, a potem dopiero opisywać.

Czas na odniesienia do samego systemu Wolsung.

1. Przygotowując się starałem się przygotować na każdą ewntualność. Co będzie jeżeli BG nie podoła? Jak wtedy poprowadzić sesję? Miałem w zanadrzu parę rozwiązań. I bardzo dobrze tylko trochę niepotrzebnie. Postacie w Wolsungu są naprawdę tak potężne jak nakazuje ‘filmowość’ systemu. Być może spora w tym zasługa dobrych rzutów, ale pierwsza konfrontacja- wyścig na wywernach- zakończyła się w około 3-4 turach. Spodziewałem się, że istotne fragmenty sesji jakimi są konfrontację potrwają dłużej. Zwłaszcza, że był jeden gracz, a nie cała grupa. Druga konfrontacja też nie sprawiła większych problemów a była to walka z grupa utopców wyjętych żywcem z podręcznika. Przez całą sesję jeżeli używaliśmy kart czy żetonów to raczej w celu urozmaicenia rozgrywki i wdrożenia się w system. No cóż, będę musiał lekko podpakować każdego antagonistę wyciąganego z podręcznika głównego.

2. Kolejną moją zagwozdką były dodatkowe efekty podczas podbicia(wyrzucenie o 5 więcej niż stopień trudności). W przypadku, gdy obrona wynosi 15, my wyrzucimy 20, a przeciwnik ma jeszcze 5 -6 znaczników odporności sprawa jest prosta. Oprócz zdjęcia znacznika za sukces, możemy np. zdjąć drugi znacznik dodatkowo, albo zadecydować, że w następnej turze przeciwnik rzuca jedną kością mniej. Ale co jeśli wyrzucimy 35 a przeciwnik ma 3 znaczniki odporności i żeby było śmieszniej dysponuje tylko jedną kością? Podbić wystarczyłoby na Dobicie i zakończenie konfrontacji. Ale przecież Dobicie należy deklarować przed rzutem. Co wtedy? Próbować szukać innych efektów dodatkowych? Czasem ciężko znaleźć coś więcej, a zresztą jeśli pododajemy NPCowi kilka modyfikatorów ujemnych to konfrontacja i tak zakończy się w następnej rundzie. A może po prostu od razu uznać, BG wygrał? Tylko w takim wypadku niektórzy antagoniści ginęliby zbyt szybko. Dam znać jeśli coś wymyślę lub doczytam z jakiegoś forum.

3. Przeprowadziliśmy pościg i walkę. Dyskusji nie było. Głównie chyba z tego względu, że nie mam pojęcia jak ją poprowadzić.
-zrób to!
-nie zrobię tego.
-może jednak?
-a może jednak nie?
-albo to zrobisz, albo cośtam
-ok. przekonałeś mnie.
Jakoś mnie to do mnie nie trafia… Tym bardziej, że nawet w trakcie pościgu, kiedy mamy do czynienia z podwójnym przerzutem i zdejmujemy przy tym dwa znaczniki odporności to na usta ciśnie się samo z siebie „Ale mu dowaliłeś” zdanie, które bardziej pasuje do walki niż pościgu. no ale na pewno będę próbować wprowadzić dyskusję. Gdyby ktoś miał jakieś wskazówki byłbym wdzięczny:)

To wszystko póki co. Gdybym czegoś się dowiedział to oczywiście dopiszę. Nie wiem kiedy następna sesja, być może jeszcze uda się przed sylwestrem. OBY!

piątek, 23 grudnia 2011

Ruszyło!

A więc od kiedy ponad trzy lata temu grupa rozjechała się po świecie nie miałem zbyt wielu okazji do pogrania w RPGi. Wielokrotnie próbowałem rozpocząć od zera. Niestety MG ze mnie marny(a czasu niewiele) i przez to trwało to tak długo. Ale na szczęście "ruszyło":) Wczoraj po około pół roku od kiedy dostałem w swoje ręce podręcznik do Wolsunga odbyła się pierwsza sesja z póki co jednym graczem. Wrażenia i Actual Play pewnie opiszę wkrótce. Póki co: sesja nie tylko odbyła się, ale i była udana; MG się nie spalił, gracz nie umarł z nudów.
Miejmy nadzieję, że będzie jak w tym wierszu(na marginesie o bardzo Steampunkowym brzmieniu:)) i wszystko nabierze rozpędu.
"Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
Ruszyła
maszyna
po szynach
ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi."